blogChciabym opisać Wam moją historię stażu. Od początku. Staż znalazłam 2 miesiące po odebraniu dyplomu, byłam w 7 niebie, bo wiem że ciężko go znaleźć. W pierwszej aptece wszystko było w porządku, personel i zasady tam panujące. Z wyjątkiem tego, że TRZEBA BYŁO sprzedawać leki bez recepty. To było nie do przełknięcia, no ale przecież MUSIAŁAM.

Ze względu na dużą konkurencję w tym mieście. Minęły 2 lata, szefowa niestety nie miała już dla mnie etatu, mimo tego że twierdziła, że jestem jej najlepszym pracownikiem i szkoda jej się rozstawać, więc “oddała” mnie do apteki swojego wspólnika. Gdy odchodziłam szefowa podpisała mi dziennik praktyki i pracę w nowym miejscu zaczęłam już jako samodzielny technik “po stażu”. Mający swoją pieczątkę i inne uprawnienia. Robiłam wszystko. Wprowadzałam towar, sprawdzałam go, obrabiałam faktury, składałam zamówienia. Niestety moja przełożona “pani kierownik” okazała się strasznie nieludzka. Wyżywała się na mnie i na innych pracownikach za swoje nieudane życie prywatne. Lekceważyła nawet pacjentów. Ponieważ to córka właściciela nie szanowała nikogo. Ciągle krzyczała, dawała mi rozkazy. Musiałam chodzić jak w zegarku. Płakałam, nie jadłam, bałam się chodzić do pracy. Pewnego dnia przez błąd hurtowni (przysłali nie to co trzeba) wezwała mnie do siebie i wydarła “nie wiem jaką Ty szkołę kończyłaś! chyba podstawówkę”… wtedy nie wytrzymałam. Wysłuchałam tego wszystkiego, ręce mi się trzęsły, starałam się nie płakać przy niej i wytrzymałam do końca zmiany. Na drugi dzień złożyłam wypowiedzenie i zwolnienie lekarskie, żeby więcej jej nie oglądać. W końcu ktoś ją wykiwał i została sama. Musieli zatrudniać nową osobę, a to nie trwa tak szybko, zwłaszcza że potrzebowali kogoś po stażu.
Po miesiącu gdy emocje już opadły, na rozmowę zaprosiła mnie pewna sieciówka. Przyjęli mnie. Musiałam przynieść wszystkie dokumenty, m.in. świadectwa pracy. Chcieli sprawdzić ile urlopu mi przysługuje i wiecie co się okazało?! że brakuje mi jeszcze pół roku stażu! Pierwsza apteka kombinowała i tak mi zmieniała umowy, że się to wszystko wydłużyło. Byłam strasznie zawiedziona. Przecież to nie moja wina. Świętowałam zakończenie stażu, a tu jeszcze tyle przede mną. W tamtej sieciówce pracowałam 2 miesiące… Przeraziła mnie przykasówka, do której nie mogłam się zmusić oraz tajemniczy klient za którego “zaliczenie” cały personel otrzymywał dodatki do pensji. Jednak jeśli coś poszłoby nie tak to najwięcej traci kierownik, więc oberwałoby się wówczas mi.
Teraz pracuję w innej sieciówce, w której nie ma sprzedaży przykasowej i “tajemniczego klienta”, jestem bardzo zadowolona. Atmosfera w pracy jest najlepsza. Personel świetny! Jakbyśmy się wszyscy znali bardzo długo. W listopadzie kończę staż, po raz kolejny – tym razem w 100%!  😉
Jeśli w jakiejś pracy czujecie się źle, ktoś Was gnębi lub z jakiegoś innego powodu czujecie się niekomfortowo to nie ma sensu się męczyć. Praca musi być przyjemna i taka, że aż chce się tam chodzić. Moja teraz taka jest.

( treść oryginalna)