blog Długo zastanawiałam się czy mam opisać to co bylo podczas mojego stażu w jednej z aptek sieciowych. Być może kogoś spotkało cos podobnego. Jeżeli nie odpowiada wam praca w danym miejscu to absolutnie nie bójcie sie zmian, zmiany sa dobre. Ok do sedna. Odbylam rok stażu w sieciowej aptece. Na początku ukladalam leki, metkowalam itp.

Potem zostalam dopuszczona do obsługi bez pokazania przez kierownika obsługi programu, ale w tym momencie pomocne okazały sie wspolpracownice. Kierownik caly czas siedzial w swoim biurze. Były dni kiedy to przez caly dzien nie zamienił z nami ani słowa. Były tez dni kiedy to przychodzilam na zmiane i bylam w szoku bo wszystko bylo porozwalane  na polkach gdyz kierownik uznal ze ulozy to lepiej . Pacjenci przychodzili i niedowierzali co tu sie dzieje, jakby ktos napadl na apteke. Totalny sajgon. Raz stałam dobra godzine w kącie na zapleczu bo kierownikowi nie spodobala sie moja praca. Jak to na stazu bywa pracuje sie na koncie mgr i dostalam jego haslo ktore pozniej okazalo sie nieprawdziwe. Nie mogliśmy rozmawiac ze sobą w czasie pracy bo kierownikowi to sie nie podobalo, miala byc absolutna cisza. Wszyscy stali na baczność jak kierownik pojawiał sie w poblizu. Bylam bardzo zestresowana jak i cala reszta ekipy. Powiem szczerze ze trochę odbiło sie to na moim zdrowiu. Kolejny rok czeka mnie w prywatnej aptece, mam nadzieje ze tym razem bedzie inaczej. Pozdrawiam